bg

Kto nas odwiedza

Naszą witrynę przegląda teraz 48 gości 

Warning: Creating default object from empty value in /modules/mod_stats/helper.php on line 106
Odsłon : 1806663

Hajer w Ameryce Południowej - część 3 (Peru)

Wydarzenia
środa, 04 maja 2011 13:19

peru005

Ruszyłem w kierunku Peru, do Limy. Raptem przez 4 godziny zwiedziłem zabytkowe centrum, choć muszę przyznać, że ten potężny moloch to nie moje klimaty. Wsiadłem w autobus do Arequipy, by stamtąd wyruszyć do kanionu Colca. Tuż przed wyjazdem z Arequipy, w nocy spadło 15 cm śniegu. Na drodze zrobiła się ślizgawica. Nic też dziwnego, że nasz autobus wpadł w rów. Czekaliśmy 7 godzin na dźwig, który wyciągnął auto. Okazało się jednak, że nasz autobus dalej już nie pojedzie. Niedaleko przed kanionem w wiosce wypożyczyłem rower i pojechałem do miejsca, gdzie można spotkać kondory. Po południu ni stąd ni zowąd te potężne ptaki zaczęły szybować tuż nad moją głową.

Obawiałem się nawet, by podmuch wiatru nie skierował tego kondora prosto na mnie.Zszedłem też na dno kanionu ? szczerze przyznam, że było to jedno z piękniejszych miejsc na mojej drodze.

Potem Quzco, skąd wybrałem się samotnie (nie korzystając z turystycznego pociągu) do Machu Picchu. Najpierw pojechałem do Olaytantambo, ale za wstęp do tamtejszego kompleksu ruin chcieli 75 dolarów, więc skierowałem się wzdłuż rzeki do innych ruin ? o wiele piękniejszych i co ważniejsze takich, które można było podziwiać bez żadnych opłat. Tyle, że wcześniej należało trochę z siebie wypocić...

Machu Picchu będzie mi się kojarzyć... z potężną ulewą. A na dodatek trochę droga wycieczka, bo za całą imprezę wyszło mi ponad 150 dolarów. Ewidentnie najdroższy mój weekend na całej trasie. Wyruszyłem w kierunku ruin na szczycie wzgórza szlakiem o drugiej w nocy. Na górze musiałem trochę przeczekać, bo strasznie lało. Pierwszym wycieczkowiczom tylko szczęka opadała, bo przejechali pół świata, a tu nic nie widać, normalnie oberwanie chmury. Ja przeczekałem do dziesiątej, wtedy lekko się wypogodziło. Fotki wyszły fantastyczne, zupełnie inne od tych, zrobionych   przy bezchmurnym niebie. Wszedłem też na Wayna Picchu, szczyt górujący nad głównym kompleksem ruin. Zajęło mi to trzy godziny. A wokół ? wciąż tylko ciężkie chmury. Gdy już dotarłem na wierzchołek, tak sobie gadałem: ?Bozicko, daj Hajerowi choć pięć minut, żeby sobie fotki porobił!? I Bóg usłuchał! Przede mną odsłaniały się kolejno fantastyczne widoki. Bo człowiek idzie cały czas w tym deszczu, przemoczony, tylko aparat trzymałem w wodoszczelnym opakowaniu. Dobrze, że chociaż było po co.

Zawsze, gdy staję w takim miejscu, zadaję sobie pytanie ? jak oni to wszystko wybudowali? Nagle przychodzi też druga myśl ? jak to się stało, że Hiszpanie zdobyli ten potężny kraj z armią liczącą zaledwie kilkuset żołnierzy? Taki pogrążony w zadumie w strugach deszczu zszedłem na dół.

Poprzednie fragmenty relacji:

Część 1 Kulumbia
Część 2 Ekwador

peru002

Kanion Colca


peru003

Kondor szybujący nad Kanionem Colca


peru005

Autor z ptasim przyjacielem


peru004

Okolice kanionu Colca


peru001

Machu Picchu


 

 

GórFanka. Moje ABC w skale i lodzie

Hot StartPierwsza część serii, mającej ambicje pokazać ponad czterdziestoletnią karierę górską jednej z naszych najlepszych alpinistek. Barwne opowieści autorki pozwalają znakomicie wczuć się w klimat i atmosferę legendarnych lat 70.

GórFanka. Na szczytach Himalajów

Hot StartAutorka koncentruje się na wyprawach mających na celu zdobycie najwyższych himalajskich szczytów: Mount Everestu, Lhotse i Makalu. Mocna dawka wrażeń dla wszystkich miłośników gór i narratorskiego talentu Anny Czerwińskiej.

GórFanka W Karakorum 1979-1986

Hot StartKsiążka opisuje najbardziej ambitny okres działalności naszej bohaterki (z trudnymi ośmiotysięcznikami w Karakorum). Właśnie podczas tych wypraw dokonywano pierwszych kobiecych wejść na poszczególne szczyty.

 
 
 
Start