bg

Hajer jedzie do Soczi

Książki -Tematycznie
czwartek, 09 stycznia 2014 22:18


hajer_jedzie_do_soczi2

Jak wygląda Rosja na pół roku przed Olimpiadą w Soczi z punktu widzenia rowerzysty, przemierzającego ją z Murmańska na północy do Soczi na południu? Ile w tym kraju zostało ze starego Sojuza? Jak odnoszą się do napotkanego Polaka zwykli Rosjanie, a jak urzędnicy państwowi? Jak przodownik pracy socjalistycznej, żołnierz walczący w Afganistanie, kombatanci II wojny światowej czy pracownicy zamkniętych już zakładów przemysłowych wspominają dawne czasy? Jaki obraz Rosji rysuje się ze wspomnień Mietka Bieńka, który w ciągu 4 miesięcy przejechał na rowerze 13 tysięcy kilometrów?

Znajdziemy tu historie komiczne i wstrząsające, pouczające i wciągające, a w każdej z nich tkwi prawdziwa dusza rosyjskiego narodu. Przeczytamy o ludziach, dla których nasz Hajer jest albo bohaterem, godnym uwiecznienia w programie telewizyjnym, albo niepotrzebnym śmieciem, zagracającym rosyjskie drogi. Z opowieści Bieńka przebija wiara, że warto podróżować, by raz za razem pokonywać przeciwności losu i napotykać na swej drodze wspaniałych ludzi. Ponad 300 stron pełnych wigoru podróżniczych opowieści okraszonych sugestywnymi zdjęciami Autora!  

Dane katalogowe: 

Tytuł: Hajer jedzie do Soczi

Autor: Mieczysław Bieniek

ISBN: 978-83-61968-23-8

Cena det. 39,90 zł

Stron: 304 (kolor)

Oprawa miękka, ze skrzydełkami

Wydawnictwo: Annapurna

Data premiery: 6.02.2014 r.

Książka zdobyła nagrodę jury "Najlepsza książka na wiosnę 2014 r." w kategorii "Podróże literackie", w konkursie ogranizowanym przez portal literacki granice.pl. 

Oto linki do audycji telewizyjnych nagranych w Sankt Petersburgu i Murmańsku podczas tej podróży: 

http://www.youtube.com/watch?v=PaDR8Yx3SeE&feature=youtu.be

http://blogrowerowy.pl/newsletter/arctic-tv-rowerzysta-z-polski/

Polecamy recenzję książki: 

http://domizzz.blogspot.com/2014/03/hajer-jedzie-do-soczi-mieczysaw-bieniek.html

fragment wstępu autora: 

Kiedy w 2013 roku starałem się o rosyjską wizę, miałem mieszane uczucia odnośnie mojej podróży, bo nie wiedziałem, co mnie tam tak naprawdę czeka. Z jednej strony zdawałem sobie sprawę, że generalnie zwykli ludzie w Rosji są przyjaźnie do nas nastawieni, natomiast relacje z urzędnikami to często wyższa szkoła jazdy, niejednokrotnie kontakt z nimi doprowadził mnie wcześniej do rozpaczy.

Tak więc wyruszałem w tą rowerową rajzę pełen nadziei i obaw, bo przecież przede mną była długa droga obliczona na kilka miesięcy. Co prawda miałem wstępny plan, ale zawsze lubię improwizować, więc sam nie wiedziałem, gdzie tak naprawdę się ta podróż skończy. W moich najśmielszych marzeniach widziałem siebie przemierzającego całą Rosję z zachodu na wschód, aż do Władywostoku, ale w końcu wybrałem „skromniejszy” wariant – przemierzenie Rosji z północy na południe, czyli z Murmańska do Soczi – a to też dobrych kilka tysięcy kilometrów, czyli tak, jakbym przejechał Europę z najdalszej północy na samo południe. No i należało jeszcze do tej Rosji dojechać i wrócić rowerem, co w najskromniejszym wariancie dawało kilkanaście tysięcy kilometrów.

Wiedziałem, że nie będzie lekko, bo przecież okolice Murmańska leżą poza kołem polarnym, dużo słyszałem też o szalonej jeździe rosyjskich kierowców. Zamierzałem pokonywać obszary, gdzie napotkanie niedźwiedzia wcale nie jest rzadkością, a jedna osada od drugiej bywa oddalona o kilkadziesiąt kilometrów. No i mój rower, który miał obręcze kół nietypowe, bo 29 cali, więc musiałem wziąć sporo części zamiennych, a to dodatkowe kilogramy. Chyba najbardziej frapowała mnie myśl, co zabrać ze sobą do obrony, gdy napadnie mnie przysłowiowy „rosyjski chuligan”. Jeden ze znajomych doradzał zakup już na miejscu broni palnej, inny ograniczał swoje rady do gazu paraliżującego. Ale przecież agresja wywołuje jeszcze większą agresję z drugiej strony. Ruszyłem więc nieuzbrojony, licząc na szczęście i na to, że zawsze się jakoś z ludźmi dogadam.

Jak zwykle gnała mnie chęć przeżycia prawdziwej przygody, spotkania różnych ludzi, poznania tego świata, który jeszcze nie tak dawno przynajmniej w podręcznikach był malowany jako prawdziwy raj na ziemi. Co zostało z dawnego Sojuza? Zagadka ta wciąż mnie frapowała.  I przyznam, że nie zawiodłem się – tych parę miesięcy dostarczyło mi moc wrażeń, którymi choć po części chętnie się podzielę. Może zachęci to innych do odkrywania tego na swój sposób frapującego, a wcale nie tak odległego zakątka świata. 

Mieczysław Bieniek, Katowice, styczeń 2014 r.

Przykładowe rozkładówki z książki:

130-131.pdf-page-001

  150-151.pdf-page-001 3

200-201.pdf-page-001

253-254.pdf-page-001

296-297.pdf-page-001

 

GórFanka. Moje ABC w skale i lodzie

Hot StartPierwsza część serii, mającej ambicje pokazać ponad czterdziestoletnią karierę górską jednej z naszych najlepszych alpinistek. Barwne opowieści autorki pozwalają znakomicie wczuć się w klimat i atmosferę legendarnych lat 70.

GórFanka. Na szczytach Himalajów

Hot StartAutorka koncentruje się na wyprawach mających na celu zdobycie najwyższych himalajskich szczytów: Mount Everestu, Lhotse i Makalu. Mocna dawka wrażeń dla wszystkich miłośników gór i narratorskiego talentu Anny Czerwińskiej.

GórFanka W Karakorum 1979-1986

Hot StartKsiążka opisuje najbardziej ambitny okres działalności naszej bohaterki (z trudnymi ośmiotysięcznikami w Karakorum). Właśnie podczas tych wypraw dokonywano pierwszych kobiecych wejść na poszczególne szczyty.

 
 
 
Start