bg

Kto nas odwiedza

Naszą witrynę przegląda teraz 21 gości 

Warning: Creating default object from empty value in /modules/mod_stats/helper.php on line 106
Odsłon : 1806608

Hajer w Ameryce Południowej - część 5 (Peru i Ekwador w drodze powrotnej)

Wydarzenia
poniedziałek, 13 czerwca 2011 14:27

peruequa008A więc ponownie znalazłem się w Peru. Ruszyłem na krótki wypad z Huaraz w przepiękne góry - Cordilliera Blanca. Siedmiodniowy trekking w towarzystwie wesołej Francuzki, która akurat nawiała z Meksyku z pewnej sekty. Dotarłem na przełęcz 4780 m, wszedłem pod same lodowce, ale z powodu braku sprzętu stamtąd musiałem już zawrócić. Piękne widoki na Huascaran, górskie jeziora, ogromna ilość lam i pasących się dziko koni, było co oglądać. Francuzka, agent nr 2, więc w połączeniu z moimi pomysłami musiało być wesoło. Ale zaczął mi siadać kręgosłup, więc tylko modliłem się, by nie była to ostatnia moja przełęcz, bym stamtąd jeszcze wrócił do domu.

Dalej ruszyłem do Trujillo, do miejscowości Marcara, skąd kolejny trek do Porta Huelo, na przełęcz 4750 m, wokół góry pięcio- i sześciotysięczne.

Przekraczam granicę Ekwadoru, jadę do Vilcabamby. Pewien gość zaprosił mnie do ukrytej w górach wioski Uruche, gdzie można dotrzeć jedynie pieszo albo konno. Miałem więc wspaniałą wycieczkę na koniu. Tam zakosztowałem prawdziwej miejscowej muzyki, charango, ale nic z tego repertuaru nie znałem. Zupełnie inne rytmy od tych, które spotyka się u nas w wykonaniu andyjskich zespołów. Nie było fletni, tylko charango, a przy tym śpiewały praktycznie tylko kobiety. W sumie dobry podkład pod sączenie mocnych trunków ? i to do oporu. Późnym wieczorem wszyscy byli tak pijani, że nie zalegli w błogostanie tam, gdzie siedzieli. Podobno to taka moda, zwłaszcza w karnawale. Jednym słowem tylko takie chlanie i śpiewanie, inaczej niż w Boliwii i Peru, gdzie do tego dochodziły jeszcze tańce.

Zajechałem jeszcze raz do Ba?os, bo miałem nieodpartą chęć skoczenia na bunge z pewnego mostu w górach. Na dół było pewnie ze 200 metrów, a prąd rzeki potężny. Urocze otoczenie, wokół kilka wodospadów. Cała ta frajda za raptem 10 dolarów ? bo poza sezonem. Przygoda jedyna w swoim rodzaju, bo skacze się z jednego mostu, a lina jest przymocowana do mostu sąsiedniego, więc robi się w powietrzu potężne wahadło. Lecąc w dół ma się wrażenie, że za chwilę uderzy się w nurt rzeki. To był mój pierwszy skok tego typu w życiu. Ale najciekawsze jest bujanie potem w swobodnej przestrzeni - taka huśtawka na linie długości ponad 100 metrów. Kilkukrotnie wahadło tuż nad tonią wzburzonej górskiej rzeki  ? to jest to.

Następnie miejscowość Ibarra, a tam piękne wulkany ? Cotacachi. Jeden z nich jest aktywny ? Yanahurco ? wali siarą totalnie. Tamtejsza ludność to potomkowie Inków, żyjący na totalnym odludziu. Ludzie chodzą w tradycyjnych strojach, w poncho. W pierwszej miejscowości ? Tienda del Barrio ? wszyscy bacznie mi się przyglądali, co to za dziwny koleś do nich zawitał, bo tam turyści się nie zapuszczają. Wystartowałem na wulkan Imbabura, doszedłem do krawędzi krateru. Dalej można się jeszcze spuszczać na linach, by potem po urwistych ścianach wspinać się na krawędź. Ale ja byłem sam. Tak czy inaczej to mekka dla wspinaczy skalnych z Quito.

Część 1 Kolumbia
Część 2 Ekwador
Część 3 Peru

Za tydzień kolejna, już ostatnia część relacji
peruequa001

peruequa003

peruequa006

peruequa008

peruequa012


 

GórFanka. Moje ABC w skale i lodzie

Hot StartPierwsza część serii, mającej ambicje pokazać ponad czterdziestoletnią karierę górską jednej z naszych najlepszych alpinistek. Barwne opowieści autorki pozwalają znakomicie wczuć się w klimat i atmosferę legendarnych lat 70.

GórFanka. Na szczytach Himalajów

Hot StartAutorka koncentruje się na wyprawach mających na celu zdobycie najwyższych himalajskich szczytów: Mount Everestu, Lhotse i Makalu. Mocna dawka wrażeń dla wszystkich miłośników gór i narratorskiego talentu Anny Czerwińskiej.

GórFanka W Karakorum 1979-1986

Hot StartKsiążka opisuje najbardziej ambitny okres działalności naszej bohaterki (z trudnymi ośmiotysięcznikami w Karakorum). Właśnie podczas tych wypraw dokonywano pierwszych kobiecych wejść na poszczególne szczyty.

 
 
 
Start