bg

Kto nas odwiedza

Naszą witrynę przegląda teraz 13 gości 

Warning: Creating default object from empty value in /modules/mod_stats/helper.php on line 106
Odsłon : 1683080

Marek Konecki nie żyje

Wydarzenia
niedziela, 18 kwietnia 2021 11:12

Z ogromnym smutkiem pragniemy poinformmować, że w dniu dzisiejszym (18.04.2021) po dłuższej chorobie zmarł nieoceniony, przesympatyczny i serdeczny człowiek - Marek Konecki. Człowiek wielu talentów, w środowisku alpinistycznym znany przede wszystkim z celnych karykatur i tekstów satyrycznych. Autorski wybór z ponad czterdziestoletniej działalności na tym polu zawarł w wydaniej przez nas książce Lodowy rycerz i inne górskie osobliwości

Rodzinie i najbliższym pragniemy złożyć wyrazy najszczerszego współczucia i żalu. 

POGRZEB MARKA KONECKIEGO
Kochani Państwo,
Spotykamy się w przyszłą środę 28 kwietnia 2021 roku o godzinie 13.00 przy Bramie Głównej Cmentarza Komunalnego Północnego (Wólka Węglowa) w Warszawie, po czym pod wodzą Mistrza Ceremonii i Księdza przejdziemy pod grób, który znajduje się niedaleko tejże bramy (dla spóźnialskich - grób umiejscowiony jest w sektorze D I 1 rząd 7 grób 10). Z racji tak wielkiej wdzięczności za ten niezwykły żywot, uroczystość będzie miała charakter otwarty i plenerowy po to, by każdy mógł oddać Mu hołd.
W imieniu pogrążonej w smutku Rodziny,
Filip Konecki
Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „W dniu 18 kwietnia 2021 roku zmarł, przeżywszy 72 lata Ś. P. MAREK KONECKI Ceremonia pogrzebowa odbędzie się 28 kwietnia 2021 roku godz. 13:00 Kondukt zostanie odprowadzony od Bramy Głównej Cmentarza Komunalnego Północnego N Varszawie (Wólka Węglowa), po którym nastąpi odprowadzenie złożenie urny Prochami do grobu na cmentarzu miejscowym Zawiadamia pogrążona w głębokim smutku: Rodzina 사 Ceremonię pogrzebową przygotował Z.P. ELIZJUM, Warszawa, ul. Radzymińska 163, tel. 513-059-721, 519-666-163”

Syn Marka zamieścił na stronie facebookowej pożeglany tekst: 

Kochani Państwo,
Dzisiaj o 7.50 po długiej walce z Covidem, chorobą kardiologiczną i powikłaniami, serce Wielkiego, Świetlistego Człowieka - Marka Koneckiego przestało bić ziemskim rytmem. To wielka strata dla nas wszystkich i dla tych cech człowieczeństwa, których jeszcze nie trzeba się wstydzić.
Był wybitym polskim fizykochemikiem, specjalistą od rozchodzenia się pożarów - Profesorem w Szkole Głównej Służby Pożarniczej, a jednocześnie Człowiekiem Gór: obsesyjnie kochającym Tatry wspinaczem i prześwietnym satyrykiem - rysownikiem karykatur górskich, a ostatnimi czasy niebywale płodnym literatem. Przez Jego skromność, dystans do siebie i życiową ascezę przebijały wielka kultura osobista, wiedza o świecie i głęboki humanizm. Był człowiekiem cnotliwym w rozumieniu renesansowym - cnotę można zyskać poprzez ofiarną, bezinteresowną służbę na rzecz ogółu. Myślę, że to właśnie służbą były podszyte wszystkie gałęzie Jego działalności - służba edukacji w szkole pożarniczej, terapeutycznemu uśmiechowi w działalności satyrycznej ( rysunkowej i literackiej), a także metafizyce przyrody w obszarze górskich eskapad. Zawsze starał się ze spokojem i pokorą przyjmować to, co życie przynosi, a jedną z tych spraw była śmierć. W przypadku Jego dorobku naukowego i artystycznego o jakiejkolwiek śmierci nie może być jednak mowy, bo zbyt wielu jest kochających Go strażaków, których wykształcił, a także ludzi, których pocieszył i rozśmieszył, biorąc w nawias i nawis skalny ludzką megalomanię. Rozpacz i łzy - owszem, ale prosiłbym, by, gdy naturalna żałoba przeminie, każdy z nas przyjął od niego tę malutką szpileczkę i nakłuwajmy od czasu do czasu ten balonik naszej ludzkiej pychy, bo właśnie o to przez całe życie zabiegał. A jakim był Ojcem, Mężem, Bratem, Wujkiem? Bezwzględnie i bezwarunkowo wspierającym, uczącym pokory i bycia wdzięcznym wszelkim przeciwnościom. Jedna rzecz mu się w życiu nie udała. Mimo skromności i nieafiszowania się swoimi przymiotami i tak przebijały one jak gejzer. Im bardziej był ascetyczny, tym bardziej emanował potęgą ducha i umysłu. To wszystko w tym momencie jest tak silne, szczere i świetliste, że spływa na każdego z nas w formie łaski i zaszczytu, że mogliśmy obcować z tą wspaniałą postacią. Gdy wodospad łez już przepłynie, odsłoni on niebiańską grań, po której beztrosko przechadza się On teraz, przytulając każdego z nas i wysyłając rysunki, kpiny i dykteryjki. Śmiertelnie niepoważne.
W imieniu pogrążonej w smutku rodziny
Filip Konecki
Może być zdjęciem przedstawiającym Marek Konecki i pies

 

       

 

GórFanka. Moje ABC w skale i lodzie

Hot StartPierwsza część serii, mającej ambicje pokazać ponad czterdziestoletnią karierę górską jednej z naszych najlepszych alpinistek. Barwne opowieści autorki pozwalają znakomicie wczuć się w klimat i atmosferę legendarnych lat 70.

GórFanka. Na szczytach Himalajów

Hot StartAutorka koncentruje się na wyprawach mających na celu zdobycie najwyższych himalajskich szczytów: Mount Everestu, Lhotse i Makalu. Mocna dawka wrażeń dla wszystkich miłośników gór i narratorskiego talentu Anny Czerwińskiej.

GórFanka W Karakorum 1979-1986

Hot StartKsiążka opisuje najbardziej ambitny okres działalności naszej bohaterki (z trudnymi ośmiotysięcznikami w Karakorum). Właśnie podczas tych wypraw dokonywano pierwszych kobiecych wejść na poszczególne szczyty.

 
 
 
Start